sobota, 18 maja
Strona głównaAktualnościOd korzeni po kosmos

Od korzeni po kosmos

Festiwal FRUŃ był zupełnie inny od wydarzeń, do których przez lata się przyzwyczailiśmy. Nie było muzyki disco polo, grillowanej kiełbaski i stoisk z zabawkami z Chin. Można było za to nauczyć się robić upcyklingowe marakasy, totemy, miedzianą biżuterię, wysłuchać opowieści Ziemi, tańczyć spontanicznie, tańczyć z ogniem, praktykować jogę i robić masę innych inspirujących rzeczy. Wystarczyło tylko się na nie otworzyć…

Odbywający się na półwyspie w Strącznie od 8 do 11 czerwca festiwal poprzedziły wielodniowe przygotowania – zarówno strony zawiadującego tym terenem Urzędu Miasta, jak i samych organizatorów.

Spotkałem się z organizatorami po ubiegłorocznym festiwalu, który odbywał się w Tucznie. Usłyszałem, że szukają nowego miejsca, od razu pomyślałem o półwyspie w Strącznie – mówi burmistrz Wałcza Maciej Żebrowski. – Pozyskaliśmy dofinansowanie na wybudowanie kanalizacji, zasilania, kontenerów sanitarnych, plaży oraz miejsca pod pole namiotowe. To było minimum, aby móc ten festiwal tu zorganizować. Koszt prac wyniósł dwa miliony złotych. Pieniądze pozyskaliśmy z Polskiego Ładu. Oczywiście po festiwalu z tej infrastruktury będą korzystać mieszkańcy Wałcza i turyści.

Burmistrz już prowadzi rozmowy z organizatorami festiwalu. Chce, aby Festiwal FRUŃ stał się imprezą cykliczną, odbywającą się na półwyspie w Strącznie.

Przygotowania trwały cały miesiąc, większość prac wykonali wolontariusze – opowiada jedna z organizatorek festiwalu Adrianna Wieczorek. – Staraliśmy odtworzyć taką rzeczywistość, która opiera się na wyznawanych przez nas wartościach. Chcemy pokazać innym, że można w ten sposób żyć. Nie czerpiemy wzorców stricte z ruchu hipisowskiego, chociaż znajdujemy się blisko. Staramy się promować trzeźwą zabawę, choć oczywiście niczego nie zabraniamy. Staramy się zapewnić wszystkim uczestnikom maksimum bezpieczeństwa. Festiwal jest również przyjazny dla dzieci, przyjeżdżają do nas całe, często wielodzietne, rodziny.

Początek półwyspu zajęło pole namiotowe, w głębi pojawiła się strefa rozwoju muzycznego, strefa dla dzieci, strefy warsztatowe, scena korzeni i na samym końcu półwyspu scena kosmosu z muzyką elektroniczną.

Główna myśl festiwalu to: „od korzeni, aż po kosmos”. Na scenie korzeni dominowała muzyka etniczna, przez kilka godzin scena była otwarta, więc każdy mógł wejść z własnym instrumentem i zagrać lub zaśpiewać. Organizatorzy mówili, że chcą przełamać barierę uczestnik – widz, pokazać, że każda osoba uczestnicząca w festiwalu posiada zdolności, które może pokazać innym.

Natomiast na scenie kosmosu panowała muzyka elektroniczna. Eksplozję dźwięków podkreślały efekty wizualne oraz dekoracje i pokazy.             

Otwarcie to na scenie korzeni rytuał plemienia tubylców, świętowanie przy plemiennej muzyce, do którego aktorzy zapraszali widzów – opisuje A. Wieczorek – Natomiast na scenie kosmosu aktorzy przebrani za kosmitów oddawali się kosmicznej medytacji. Później szamanka ze sceny korzeni zaprowadziła pochód  na scenę kosmosu i nastąpiło spotkanie tubylców z kosmitami.

Były również warsztaty, a ich liczba sięgała 70. Od kobiecego i męskiego kręgu, poprzez kurs masażu dźwiękiem i warsztatów biżuterii miedzianej po energie i moc kadzideł roślinnych, taniec z ogniem czy plecenie bransoletek z intencją. Wystawcy proponowali ceramikę, tatuaże w stylu etnicznym, ręcznie szyte kimona, świece w glinianych czarkach, makramy, biżuterię z różnych materiałów, amulety, gongi i wiele innych przedmiotów z duszą. Było dostępne wyłącznie wegańskie i wegetariańskie jedzenie.

Półwysep w Strącznie okazał się znakomitą lokalizacja dla festiwalu. Miejsce bardzo się uczestnikom podobało.

Mam wielką przyjemność po raz pierwszy odwiedzać to miejsce i ten festiwal – mówi prowadzący warsztaty muzyczne Marcin z Krakowa. – Najbardziej podoba mi się tutaj – oprócz pięknego miejsca – szacunek do matki Ziemi. Mamy poczucie, że jesteśmy częścią przyrody, a nie kimś, kto tylko pozyskuje jej zasoby. Cieszę się, że zaczynamy dochodzić do konkluzji, że bez przyrody sobie nie poradzimy. Ona bez nas przetrwa, my bez niej niestety nie.       

W sumie na festiwal przybyło około 900 osób, nie tylko z Polski, lecz również z Niemiec, Francji czy Anglii. Organizatorzy i uczestnicy podkreślali swój szacunek do natury i robili wszystko, by w jak najmniejszym stopniu czerpać z zasobów. Większość trwałych elementów została zbudowana w duchu zero waste z tego, co już wcześniej zostało wyprodukowane. Uczestnicy nie używali jednorazowych naczyń – każdy po posiłku sam je mył. Wodę pili prosto z kranu. Odpady były segregowane. Surowo zabronione było zbliżanie się z mydłem do jeziora.

Wolny Wszechświat – taki świat staramy się stworzyć i w takim staramy się żyć. To są nasze wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać ten świat i na jakich wartościach ma się opierać – mówią Tomasz i Magda, programista i tancerka ze Śląska. – Jesteśmy w tych okolicach po raz pierwszy i nie możemy się nadziwić, że tak u was jest pięknie.

Niektórzy obawiali się, że trwający „na okrągło” festiwal będzie uciążliwy dla okolicznych mieszkańców. Jednak sceny ustawiono tak, aby dźwięk nie był kierowany w stronę zabudowań.

Zostaliśmy zaproszeni i jesteśmy tutaj tylko gośćmi. Staramy się nikomu nie przeszkadzać i szanujemy innych. Będziemy szukać takiego miejsca, gdzie nikomu nie będziemy wadzić – podkreślają organizatorzy.

Piotr Szypura

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Zobacz również

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Popularne