sobota, 18 maja
Strona głównaAktualnościPoza jakimkolwiek trybem

Poza jakimkolwiek trybem

Do czwartku 29 czerwca przerwane zostały rozpoczęte dzisiaj (27 czerwca) obrady 73. Sesji Rady Miasta Wałcz w obecnej kadencji. Radni spędzili w sali sesyjnej niecałą godzinę (niektórzy jeszcze mniej!), a rozeszli się w atmosferze skandalu.

Wtorkowa sesja miała być bez wątpienia najważniejsza w roku – podczas obrad radni mieli bowiem głosować nad udzieleniem wotum zaufania oraz absolutorium burmistrzowi Wałcza Maciejowi Żebrowskiemu. Z nieoficjalnych informacji płynących od pro- i antyburmistrzowsko nastawionych ugrupowań wynikało, że tradycji stanie się zadość i wniosek o skwitowanie upadnie.

Godzi się przypomnieć, że pierwszy od zmiany ustroju przypadek nieudzielenia absolutorium Burmistrzowi Wałcza przez Radę Miasta pojawił się za kadencji Bogusławy Towalewskiej. Opozycyjna wobec ówczesnej burmistrz większość w Radzie tłumaczyła to tym, że wprawdzie nie ma poważniejszych zastrzeżeń do wykonania budżetu przez B. Towalewską, jednak brak skwitowania jest przede wszystkim formą wyrażenia negatywnej opinii Rady, dotyczącej – mówiąc w dużym uproszczeniu – sposobu sprawowania przez nią urzędu. Potwierdziło się to podczas pierwszego głosowania nad wotum zaufania i absolutorium dla nowo wybranego następcy B. Towalewskiej, czyli Macieja Żebrowskiego. Rada skwitowała burmistrza, choć tak naprawdę absolutorium dotyczyło w lwiej części pracy jego poprzedniczki. Potem sielanka już się skończyła – burmistrz stracił w Radzie większość i o skwitowaniu mógł zapomnieć.

Warto też nadmienić, że Rady ani poprzedniej, ani obecnej kadencji nie zdecydowały się na rozpoczęcie procedury, zmierzającej do zwołania referendum w sprawie odwołania burmistrza, co byłoby logiczną konsekwencją nieudzielenia mu wotum zaufania i absolutorium.

Trudno, żeby tym razem było inaczej, skoro jego relacje z Radą wyglądają tak, jak wyglądają – kilka dni przed Sesją powiedział nam (poza protokołem) jeden z radnych z tzw. antyburmistrzowskiej koalicji. – Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to wotum i absolutorium nie będzie.

W pojęciu moim i moich kolegów, burmistrz trzyma się dyscypliny budżetowej, a to jest podstawą do udzielenia mu absolutorium – przekonywał radny z proburmistrzowskiej mniejszości. – Układ sił w Radzie jest jednak taki, że wniosek prawdopodobnie upadnie. Niestety, ten pat będzie trwał aż do końca kadencji.

Wtorkowe posiedzenie zaczęło się od przyjęcia drobnej zmiany w porządku obrad oraz protokołu z poprzedniej sesji. Głosował za tym komplet 21 radnych. Kolejny punkt – przyjęty bez żadnych uwag – dotyczył zapoznania się przez Radę z raportem, dotyczącym wykonania i efektów realizacji programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii.

Temperatura obrad podniosła się nieco przy omawianiu informacji w sprawie zaawansowania i realizacji miejskich inwestycji. Największe zastrzeżenia radnych dotyczyły budowy dróg na osiedlu Chrząstkowo oraz remontu ulicy Wilczej. Szczególnie zainteresowani tym tematem byli radni: Tadeusz Gnojewski, Krzysztof Piotrowski i Zdzisław Ryder.

Kiedy ruszą prace na Chrząstkowie? – dopytywał się ten ostatni. – Jak mieliśmy głosować nad finansowaniem tej inwestycji, to słyszeliśmy zapewnienia, że wszystko jest przygotowane i prace pójdą sprawnie. To było około rok temu, zgodnie z harmonogramem powinna się tam zakończyć wycinka drzew i prace związane z kanalizacją, a dzisiaj nie dzieje się tam nic.

Zgodnie z wyjaśnieniami, złożonymi przez naczelnik Wydziału Inwestycji i Realizacji Projektów UM Hannę Szynkaruk-Szpyndę oraz burmistrza Macieja Żebrowskiego i jego zastępcę Adama Biernackiego, realizująca zadanie firma Mirbud za zgodą władz miasta zobowiązała się w pierwszej kolejności wykonać drogi na osiedlu Chrząstkowo, a potem wyremontować ulicę Wilczą. Według burmistrza, deklaracje dotyczące terminów zakończenia inwestycji składana były w imieniu wykonawcy, który do tej pory niezmiennie deklaruje ich dotrzymanie. Prace nie postępują zgodnie z harmonogramem ze względu na konieczność naniesienia w dokumentacji poprawek, dokonywanych przez operatora sieci gazowniczej, biegnącej pod budowaną ulicą.

Różnice zdań pojawiły się także wokół rewitalizacji nabrzeża jeziora Zamkowego od strony Dolnego Miasta. Radny Alfred Mikłaszewicz informował o docierających do niego pytaniach od mieszkańców o termin realizacji tej inwestycji po trzech latach zapowiedzi. Radny Paweł Łakomy w imieniu części mieszkańców Dolnego Miasta zakwestionował jednak sens budowy ścieżki nad brzegiem, co wiązałoby się z wycinkiem roślinności oraz niszczeniem miejsc lęgowych ptaków. P. Łakomy zapowiedział, że do UM w najbliższym czasie wpłynie wniosek od mieszkańców DM o zaniechanie budowy ścieżki oraz wybudowanie bardzo potrzebnego chodnika przy wewnątrzosiedlowej, prowadzącej wzdłuż brzegu jeziora Zamkowego drodze.

Radnych interesowały ponadto inne miejskie inwestycje, m.in. instalacja oświetlenia na osiedlach Moje Marzenie, Olimpijskim i Batorego, remont ul. Chełmińskiej i Orlej oraz rewitalizacja półwyspu Strączno, a także budowa chodnika przy bloku nr 52 A na Zatorzu. O tym ostatnim zadaniu mówiła Halina Kuch.

Panie burmistrzu, mam wrażenie, że ta inwestycja przekładana jest celowo – zwróciła się radna do M. Żebrowskiego. – Co więcej, takie wrażenie mają również mieszkańcy.

Rozmawiamy o tym zadaniu – zapewnił burmistrz. – Próbowaliśmy pozyskać na nie środki zewnętrze, to się nie udało. Nie ukrywam, że brakuje na to pieniędzy. Proponowałem, również pani, zmianę zakresu tego zadania. Zamiast inwestycji kosztującej około 1 mln zł można byłoby ją ograniczyć do remontu chodnika.

Ale tam nie ma żadnego chodnika! – zaprotestowała zaskoczona H. Kuch.

Kolejnym punktem obrad miało być sprawozdanie Komisji Rewizyjnej z przeprowadzonych i zakończonych kontroli. Przewodniczący komisji Tadeusz Gnojewski poinformował, że we wtorek rano do Biura Rady wpłynęło pismo od burmistrza, w którym zapowiedział on, że złoży zastrzeżenia do wyniku przeprowadzonej kontroli. Powstał spór co do terminu, w którym takie zastrzeżenia mogą wpłynąć. W związku z powyższym, aby burmistrz mógł spełnić swoją zapowiedź, T. Gnojewski złożył formalny wniosek o zarządzenie przerwy w obradach do czwartku 29 czerwca po południu.

Z kim był konsultowany ten termin? – zaprotestowała radna Bożena Terefenko. – Ja mam w czwartek sesję Rady Powiatu, na której jako dyrektor podległej powiatowi instytucji mam obowiązek być.

W tej sytuacji przewodniczący Rady zarządził kilkuminutową przerwę, w czasie której można byłoby ustalić termin ewentualnego dokończenia Sesji. Rozmowy zakończyły się fiaskiem. Po powrocie na salę obrad radny Andrzej Ksepko poinformował, że proburmistrzowska mniejszość proponowała przeprocedowanie pozostałych punktów jeszcze we wtorek, ale rządząca koalicja nie wyraziła na to zgody.

Przed zarządzeniem głosowania w sprawie przerwy w obradach, wiceprzewodnicząca Rady Anna Ogonowska zwróciła się o umożliwienie jej zgłoszenia wniosku formalnego. Przewodniczący Maciej Goszczyński udzielił jej głosu.

Wiceprzewodnicząca wygłosiła expose, w którym zarzuciła burmistrzowi i jego zastępcy szastanie publicznymi pieniędzmi poprzez wyrażenie zgody na podniesienie kosztów przez wykonawców dwóch inwestycji (os. Chrząstkowo + ul. Wilcza oraz remont ul. Chopina) o ok. 0,5 mln zł. A. Ogonowska zarzuciła również skarbnik Elżbiecie Stanisławek, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków w zakresie udzielania merytorycznych odpowiedzi na pytania stawiane przez radną. Wiceprzewodnicząca oceniła ponadto, że skarbnik miasta koresponduje z nią w formie daleko odbiegającej od obowiązujących w takich relacjach standardów.

W trakcie wystąpienia A. Ogonowskiej część radnych – zwłaszcza A. Ksepko – domagała się od przewodniczącego odebrania głosu wiceprzewodniczącej Rady. Protestował również burmistrz M. Żebrowski. M. Goszczyński kilkakrotnie próbował przywołać do porządku A. Ogonowską. Ta jednak nie pozwoliła sobie przerwać, twierdząc, że sprawy, o których mówi, są bardzo istotne, a mieszkańcy Wałcza mają prawo o nich wiedzieć. Wniosek formalny sprowadził się do żądania odniesienia się przez władze miasta do tematów, o których mówiła A. Ogonowska.

W proteście przeciwko łamaniu regulaminu obrad z sali wyszli radni: A. Ksepko, P. Łakomy, D. Szalla, B. Świątkowska, B. Terefenko i B. Ćmiel. Wyszedł także – jako ostatni, trzaskając drzwiami – dyrektor WCK M. Łukaszewicz.

Stanowczo protestuję przeciwko temu, czego dopuściła się Anna Ogonowska – stwierdził m.in. burmistrz. – Co to właściwie było? Z czymś takim mieliśmy do czynienia chyba po raz pierwszy. To było jawne złamanie prawa.

Burmistrz postanowił jednak odnieść się do wystąpienia wiceprzewodniczącej Rady.

W środę na komisji zadała pani kilkadziesiąt pytań – powiedział M. Żebrowski. – Odniesienie się do nich wymagało analizy wielu dokumentów, a pani żądała odpowiedzi w ciągu dwóch dni. Forma pani zapytań i wypowiedzi świadczy o tym, w jaki sposób traktuje pani mnie i moich współpracowników. Od tej pory ze wszystkimi pytaniami proszę zwracać się bezpośrednio do mnie. Ja też znam ustawę o samorządzie i mam prawo tego od pani wymagać.

W wyniku głosowania, w którym nie uczestniczyło siedmioro radnych, Rada zadecydowała, że Sesja zostanie wznowiona 29 czerwca o godz. 16.00.

Tomasz Chruścicki

Od autora. Niby nie zdarzyło się w czasie wtorkowej sesji nic nadzwyczajnego, a jednak Anna Ogonowska po okresie względnego spokoju znów potrafiła sprawić, że poczułem się głupio. Dlaczego to właśnie ja się tak poczułem? Nie wiem. Może dlatego, że podobne łamanie przepisów znam aż za dobrze z Sejmu, a w ogóle nie marzyłem o tym, by przenosić takie wzorce na sesje Rady Miasta? Będę mówić co chcę oraz tak długo jak chcę – i co mi zrobicie? O takiej postawie mówi się – proszę mnie poprawić, jeśli się mylę – że to hucpa w najczystszej postaci.

Długie wystąpienie A. Ogonowskiej nie miało nic wspólnego ze zgłoszeniem formalnego wniosku. Radna jest doświadczonym samorządowcem i po prostu bez trudu potrafiła znaleźć pretekst, by przewodniczący udzielił jej głosu, a potem nie pozwoliła go sobie odebrać. Może to i odrobinkę lepiej, niż szeregowy poseł z Żoliborza, który zabiera głos „niejako poza trybem”, ale… skojarzenia nasuwają się same – przynajmniej mnie.

Tu kamyk do ogródka przewodniczącego M. Goszczyńskiego: czyżby regulamin naprawdę nie przewidywał żadnych kar dla radnego, mającego w nosie porządek obrad? Czy nie ma żadnych sposobów, aby odebrać radnemu głos? Dlaczego można wyłączyć mikrofon Maciejowi Żebrowskiemu, a nie można Annie Ogonowskiej?

Niczego nie zmienia w tej ocenie fakt, że wiceprzewodnicząca mówiła o sprawach naprawdę ważnych. Pół miliona naszych wspólnych złotych akurat w tym momencie leży (w pewnym sensie) na ulicy, więc dobrze byłoby wiedzieć, czy na pewno musi leżeć i czy na pewno pół miliona. Myślę, że wałczanie chętnie posiedliby taką wiedzę. Niestety, A. Ogonowska wylała tu dziecko z kąpielą, ale może jednak da się to jakoś odkręcić?

Zobacz również

3 KOMENTARZE

  1. nasi bezradni pisopzprowskiej koalicji tak nienawidzą miasta i mszczą się na urzędzie burmistrzu nie dbając o mieszkańców gnojewski i ogonowa dali dzisiaj tak wielki popis swojej głupoty i debilizmu a w tym wszystkim brał udział przewodniczący co powinien zmienić nazwisko na witek bo robi to samo co ona w sejmie tu już nigdy nic nie będzie bo ci wiecznie ze wszystkim na nie bezradni ćwoki będą na nie ZOBACZCIE GAMONIE WSZĘDZIE W OŚCIENNYCH MIEJSCOWOŚCIACH COŚ SIĘ DZIEJE A WAŁECKIM GRAJDOLE FESTIWAL JEZIOR I MORDA KUBEŁ jak już ogonowa 20 000 na pensje burmistrzów zarzuca TO TRZEBA NAPISAĆ ŻE NASI BEZRADNI GAMONIE BIORĄ 21X3000 =63000 co miesiąc ZA CO?

  2. Brak kultury, nawet nie politycznej, ale zwyczajnie ludzkiej. Przewodniczący powinien odeprać p. Ogonowskiej głos, a w przypadku niepodporządkowania się, powinna ją wyprowadzić straż miejska – jako osobę uniemożliwiająca prowadzenie obrad.

  3. Dla ludzi myślących. Wystarczy zobaczyć kto i ile kadencji siedzi w radzie miasta. Tak być nie może. Nigdy nie będzie dobrze. Max 2 kadencję i wypad!!!! a Tu mamy ludzi od dziestu lat!!!! Pan Burmistrz i jego zastępca sami pod sobą dołki kopią. Miasto wymiera. Główna ulicą miasta straszy na dalszy przystanek. Ruszcie tyłki w Polskę i zobaczcie jak wyglądają miasta wielkości jak Wałcz. Z takim wizerunkiem turystów nie będzie . Nawet wyjść napić się kawy w weekend nie ma gdzie!! tragedia!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Popularne